Jak zacząć (w końcu!) działać?

Często spotykam się w swoim otoczeniu z pytanie „Jak zacząć działać?”. Planowanie- planowaniem, cele- celami, ale co w końcu zrobić, żeby zacząć działać?

Zazwyczaj obiecujemy sobie, że od jutra zaczniemy wcześniej wstawać, wydajniej pracować, ćwiczyć itp. Potem zaczyna się przysłowiowe „jutro” i już rano nic nam się nie chce.

Oto kilka moich sposobów na to, żeby w końcu zacząć działać:

  1. Zastanów się po co tak naprawdę chcesz to robić.

Dlaczego chcesz wcześniej wstawać? Dlaczego powinieneś/ powinnaś wydajniej pracować, po co chcesz ćwiczyć? Jeśli chcesz robić to tylko dlatego, że inni to robią- Twoja motywacja szybko opadnie i nici z działania. Rób to, na czym Ci zależy.

  1. Skup się na przyszłości.

Zastano w się, co da Ci poranne wstawanie, efektywniejsza praca czy ćwiczenie itp. Zupełnie inaczej motywujemy się, gdy wyobrazimy sobie przyszłe skutki naszych działań. Jeśli zaczynasz ćwiczyć wyobraź sobie jak będzie wyglądała Twoja wymarzona sylwetka. Jeśli chcesz efektywniej pracować- pomyśl o rozwoju swoich kompetencji, pieniądzach, które możesz zarobić. Wizualizacja skutecznie motywuje i popycha do działania.

  1. Zmuś się.

Może to brzmi drastycznie, ale uważam, że należy zmusić się kilka razy do wykonania jakiejś czynności, żeby weszła nam ona w nawyk. Zauważyłam to po sobie. Jeśli chcę wstawać codziennie o 6.30- przez tydzień zmuszam się do pobudki o tej godzinie, a potem już mój organizm samoistnie budzi się o 6. Tak samo jest z ćwiczeniami czy też innymi czynnościami. Wszystko wchodzi nam po pewnym czasie w nawyk.

  1. Kontroluj efekty.

Kiedy już przez jakiś czas wykonujesz daną czynność- kontroluj efekty. Kiedy wstajesz rano przypatrz się, co udaje Ci się zrobić w tym czasie. Jeśli ćwiczysz zobacz jak zmienia się Twoja sylwetka. Kiedy skupiasz się na pracy- zobacz jakie efekty uzyskałeś/ uzyskałaś przez czas wytężonej pracy. Nic tak nie motywuje jak widoczne rezultaty.

  1. Pamiętaj, że robisz to po to, żeby było Ci lepiej.

To, że chcesz teraz pracować więcej oznacza, że kiedyś chcesz móc pracować mniej. Jeśli teraz zaczniesz ćwiczyć- nie będziesz mieć później problemów z nadwagą, itp. Pamiętaj, że robisz to po coś- nie tylko po to, żeby wypruwać z siebie flaki!

  1. Zamiast gadać, rusz wreszcie tyłek!

Zamiast po raz kolejny obiecywać sobie poprawę i działanie- po prostu działaj! Skończ z gadaniem i działaj! Zamiast po raz 10 pisać plan, zacznij działać. A jeśli tak bardzo lubisz pisać- weź teraz kartkę papieru i napisz pierwsze 3 kroki, które zrobisz, żeby w końcu ruszyć tyłek! Np. jeśli chcesz wcześniej wstawać- nastaw budzik, weź prysznic, naszykuj ubrania, które włożysz rano i połóż je blisko łóżka.

  1. Skończ z narzekaniem!

Nie narzekaj, nie użalaj się nad sobą. Rób codziennie przynajmniej jedną rzecz, która przybliża Cię do celu. Pamiętaj, że jeśli nie Ty- to ktoś inny osiągnie Twój cel. Może też zabrzmi to dziwnie, ale zamiast po raz kolejny użalać się nad tym, że komuś innemu się udało, że on to ma łatwe życie, wszystko idzie mu/ jej z górki- pamiętaj, że ta osoba nie siedzi tylko działa! Też pewnie nie raz nie ma na nic ochoty, ale mimo wszystko działa! Czy wyobrażasz sobie Steve’a Jobsa, który mówił: „ Mam gdzieś, dzisiaj nie wstaję, zostaję w łóżku i nic nie robię!”? Nie!

  1. Nie bierz na siebie za dużo.

Pamiętaj, że co za dużo to niezdrowo. Nie obiecuj, że w ciągu miesiąca przygotujesz się do maratonu albo zarobisz 100 000 zł. Planuj realnie! Planuj tyle ile jesteś w stanie zrobić, a nawet odrobinę mniej. Branie na siebie zbyt dużej ilość obowiązków bardzo często zniechęca.

Dlatego też planuj z głową i działaj!

TERAZ!!!

Follow me on:

17 myśli na temat “Jak zacząć (w końcu!) działać?

  1. O wiele latwiej zacząć coś robić jeśli mamy kokretny cel, masz rację. Jednak co do punktu 7, to trochę się nie zgodzę 🙂 . Uważam, że nie jesteśmy robotami i nie musimy być non stop na pełnych obrotach. Czasem zdarzy się gorszy dzień i to nic złego, warto słuchać swojego ciała bo jeśli „mówi” nam, że jest zmęczone to musi mieć dotego konkretny powód 😉 Może i nie zostanę wtedy drugim Stevem Jobsem, ale… czy chcę nim być? 😉 oczwyiście nie mówię tu o sytuacji kiedy dzień w dzień ktoś odkłada wszystkie zadania bo twierdzi, że nie ma na nic siły – tu już mamy problem 😉

    1. Każdy ma prawo do własnego zdania 🙂
      Co do gorszych dni- zgadzam się, tylko, żeby nie zmieniły się w gorszy tydzień czy też miesiąc!
      Pozdrawiam, AC

  2. U mnie zdecydowanie najlepiej sprawdza się wizualizacja, a najlepiej zapisanie sobie tych wizji, aby później móc do tego wrócić. Poza tym ważne jest śledzenie postępów, taki checkpoint co jakiś czas.

    1. Wizualizacja jest bardzo ważna- pomaga w chwilach zwątpienia.
      A co do sprawdzania postępów- zgadzam się!
      Pozdrawiam, AC

  3. A ja zatrzymałam się na punkcie 1. Szok, nigdy nie zastanawiałam się nad tym dlaczego tego chce. Nie dziwię się teraz, że nie zrealizowałam swoich celów.

    1. Cieszę się, że czymś Cię zaciekawiłam i (mam nadzieję) zainspirowałam do refleksji 🙂

      Pozdrawiam, AC

  4. Też jestem zwolenniczką poglądu, że nie powinno się odwlekac działań w czasie, bo w ten sposób nigdy się nie zmobilizujemy.
    Pozdrawiam ☺
    Kasia
    Madebygoch

  5. Dla mnie patrzenie w przyszłość motywujące nie jest – czuję wtedy, że nie przeżywam „tu i teraz”. Cokolwiek robię, wolę robić to w teraźniejszości.

Dodaj komentarz