Dzień dobry!
Czas na podsumowanie moich pracokacji, czyli workation.
Na samym początku wspomnę, że zostałam zaproszona do skorzystania z oferty firmy slowhop.pl, która w swoim portfolio posiada miejsca dedykowane właśnie pracokacjom. Co ciekawe, są to miejsca oddalone od dużych aglomeracji o około 200 km, a do wyboru macie różnorodne miejsca – począwszy od domków na wyłączność, a skończywszy na pensjonatach.
Cały katalog znajdziecie TUTAJ
Zanim przejdę do mojej subiektywnej opinii, kilka faktów na temat workation w Polsce:
– niemal ¼ polskich szefów zgadzających się na korzystanie z workation dopuszcza możliwość łączenia pracy z wakacjami przez 1-3 tygodnie w roku [1],
– z kolei aż 56% ankietowanych wybrało „inną” długość takiego pracowniczego wyjazdu łączonego ze służbowymi obowiązkami. Może to wskazywać, że dopuszczają oni możliwość jeszcze krótszych opcji pracowakacji. Tym bardziej, że na kilkumiesięczne wyjazdy łączone z pracą sumarycznie otwartych było zaledwie 11,1% badanych. Równocześnie niewiele mniej – 9% – dopuszczało wyjazdową pracę bez ograniczeń [2],

– zaś według najnowszych badań Pracuj.pl w modelu workation zadania wykonuje aż 28% Polaków. Co więcej, 2 na 3 z nas preferuje oferty firm, które umożliwiają dowolny wybór sposobu wykonywania pracy [3],
– 58% pracujących hybrydowo spędza minimum połowę etatu poza biurem [4],
– 67% pracujących hybrydowo byłoby efektywnych na tzw. workation [5].

Przejdźmy zatem do mojego podsumowania i moich refleksji na temat workation.
Na miejsce swoich pracokacji wybrałam przepiękny dom na Warmii.
https://slowhop.com/pl/miejsca/dolina-symsarny.html
Drewniany dom stoi przy samym brzegu jeziora Luterskiego w otoczeniu łąk, pól i brzóz. Do Waszej dyspozycji są 2 hektary zielonej przestrzeni do biegania, leżenia, ucinania drzemek i obserwowania dzikiej przyrody. Macie do dyspozycji trzy sypialnie, salon, kuchnię i dwie łazienki (dom ma 100m). Dwie sypialnie posiadają duże, małżeńskie łóżka z możliwością ich ewentualnego rozłączenia. Jeżeli obudzi Was śpiew ptaków, to nie wychodząc z łóżka możecie oglądać wschód słońca nad jeziorem lub panoramę pól, na które przychodzą sarny, jelenie i łosie. W czasie rykowiska wieczorną ciszę może zmącić ryczący byk oraz koncert świerszczy. [6] Sam dom pomieści aż 8 osób.


Dom jest przepiękny, a jego przeszklone okna wychodzą wprost na jezioro. W środku znajdziecie też kominek, przy którym świetnie można się zrelaksować wieczorową porą, a oprócz tego możecie również skorzystać z balii oraz sauny.
Mój dzień zaczynałam od treningu, później morsowałam w jeziorze pod domkiem (marzenie!), co pobudzało mnie lepiej niż poranna kawa w biurze.
Później nie pozostało już nic innego, jak przygotowanie do pracy. W czasie, gdy przebywałam na Warmii odbyłam mnóstwo videocalli (kilkadziesiąt dziennie) – w tym konsultacje z moimi klientami, udzieliłam dwóch wywiadów, no i oczywiście zajmowałam się bieżącymi sprawami (maile, platforma Sigmund, itp.).
Co do łącza internetowego – nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko działało bez zarzutu.
Samo pracowanie w takich warunkach było niezwykle przyjemne. Nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba i będę aż tak efektywna. Jednak wizja odpoczynku w balii po pracy napawała mnie energią do działania. Nie ukrywam, że nawet lektura książki z widokiem na kominek dawała mi ogromne pokłady relaksu. Co ciekawe, codziennie samoistnie budziłam się o 6 rano – a w Warszawie było to problemem.
Szczerze mówiąc, gdybym miała okazję, chętnie powtórzyłabym to doświadczenie. Zauważyłam, że takie oderwanie od rzeczywistości, zmiana miejsca i okoliczności pracy wpłynęło na mnie mobilizująco, ale również relaksująco. Po powrocie czułam się wypoczęta, „przewietrzyłam” głowę i wróciłam z kilkoma ciekawymi pomysłami.
Jedynym zagrożeniem, jakie widzę w pracokacjach jest brak regulacji prawnej, bowiem workation na chwilę obecną nie mają żadnego umocowania w Kodeksie pracy. W myśl art. 152 § 1 KP, pracokacje nie mogą być traktowane na równi z urlopem wypoczynkowym. Przepis ten mówi, że pracownikowi przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego, płatnego urlopu, gdzie słowo „nieprzerwanego” ma zasadnicze znaczenie. W terminie ustalonym z pracodawcą pracownik ma pełne prawo „wyłączyć się” z życia firmy i w pełni wykorzystać wolny czas, przeznaczając go na odpoczynek lub inne aktywności pozazawodowe. W wyjątkowych sytuacjach oczywiście pracodawca może wymagać od nas powrotu na swoje stanowisko, jednakże są to szczególne przypadki związane m.in. z koniecznością usunięcia awarii urządzeń (gdy pracownik jest jedyną uprawnioną do tego osobą), zagrożeniem życia bądź zdrowia współpracowników czy też kontrolą związaną ze stanowiskiem zajmowanym przez pracownika będącego na urlopie wypoczynkowym.[7]
Podsumowując: uważam, że workation mogą być genialnym benefitem pozapłacowym dla pracowników. Warto zatem zastanowić się, czy nie możemy wprowadzić takiego rozwiązania do naszej organizacji.
Pozostawiam Was z tym pomysłem, czekam na Wasze opinie i odsyłam do katalogu:
Wpis powstał we współpracy z firmą slowhop
Zapraszam też na:
Źródła:
[1], [2] Grant Thornton: https://grantthornton.pl/publikacja/workation-polscy-pracodawcy-nieufni/
[3], [4], [5] Pracuj.pl: https://media.pracuj.pl/208724-fenomen-workation-dobra-robota-na-wakacjach
[6] https://slowhop.com/pl/miejsca/dolina-symsarny.html
[7] https://www.ksiegowiprzyszlosci.pl/artykuly/2022/8/25/Workation-a-Kodeks-pracy



